Kalendarium

 

centra

 
Anatomia Emocji
 
Pokój (600) jest niewzruszony. Działania stają się bezwysiłkowe, spontaniczne, harmonijne, a ich rezultat przepełnia Miłość. Ma miejsce przeskok w postrzeganiu wszechświata i naszej z nim relacji. Panowanie obejmuje wewnętrzna Jaźń. Ja indywidualne zostaje przekroczone, a razem z nim wszystkie uczucia, przekonania, tożsamości i zainteresowania.
Tutaj nie ma już żadnego konfliktu. Nie ma już w ogóle negatywności, a wszechobejmująca miłość doświadczana jako spokój, cisza, bezczasowość, dopełnienie, realizacja, nieporuszenie i zadowolenie. Jest wewnętrzna cisza i światło, poczucie jedności, połączenia i całkowitej wolności.
Gdy raz doświadczymy stanu Pokoju, nie jesteśmy już dłużej ofiarą tego świata. Nie ma już na nas takiego wpływu, jak wcześniej, ponieważ w przebłysku zobaczyliśmy prawdę o świecie i o tym, kim naprawdę jesteśmy.
Działania na poziomie 600 i wyżej są postrzegane jako zachodzące w zwolnionym tempie, zawieszone w czasie i przestrzeni. Wszystko jest żywe, promieniejące i stale płynie, rozwijając się w wyśmienicie skoordynowanym ewolucyjnym tańcu, w którym znaczenie i Źródło są obezwładniające. To niesamowite objawienie zachodzi bez myśli czy koncepcji, dzięki czemu w umyśle pojawia się nieskończona cisza, która zatrzymuje tworzenie pojęć. Świadek i doświadczenie są jedną tożsamością. Obserwator rozpuszcza się i staje się w równej mierze obserwacją. Wszystko jest połączone ze wszystkim i zjednoczone dzięki Obecności, której moc jest nieskończona, a wciąż wyśmienicie delikatna.
Wielkie dzieła sztuki, muzyki i architektury, które są wykalibrowane pomiędzy 600 i 700, mogą nas tymczasowo przenieść na wyższe poziomy świadomości, są uniwersalnie uznawane za inspirujące i ponadczasowe.
Aby przekroczyć poziom 600, należy odrzucić utożsamianie się z doświadczanymi/obserwowanymi cechami, które faktycznie są autonomicznymi własnościami, przypisanymi samej świadomości. W głębokiej medytacji odkrywamy, że nieświadomie utożsamiliśmy się z tymi cechami, co wymaga odrzucenia iluzji czy nagrody uzyskiwanej dzięki byciu świadkiem czy obserwatorem.
Podstawową blokadą w osiąganiu jeszcze bardziej zaawansowanych stanów Oświecenia jest satysfakcja, przyjemność i bezwiedne przywiązanie do samego stanu Błogości.
 
Radość 500 to kolejny poziom doświadczania bezwarunkowej miłości. Charakteryzuje ją niezwykła cierpliwość i zdolność utrzymywania pozytywnego nastawienia mimo długotrwałych przeciwności losu. Znakiem rozpoznawczym tego stanu jest współczucie.
Na tym wysokim poziomie świadomości widzi się doskonałość stworzenia, a świat przepełniony jest znakomitym pięknem. Wszystko dzieje się bez wysiłku, występuje synchroniczność, a świat i wszystko w tym świecie postrzegane jest jako emanacja Boskości i miłości. Wola jednostki staje się jednym z wolą boską. Wyczuwa się Obecność, której moc wprawia wszystko w ruch, przekraczając konwencjonalne przekonania dotyczące natury rzeczywistości, co później przez zwykłego obserwatora nazywane jest cudem.
Radość doświadczana jest przez świętych, uzdrowicieli duchowych i uczniów zgłębiających duchowość na zaawansowanym poziomie. Ludzie, którzy osiągnęli ten poziom, mają znaczący wpływ na resztę ludzkości. Potrafią z miłością i pokojem wejrzeć w czyjąś duszę. Posiadają zdolność dłuższego, otwartego wejrzenia w innych, które wywołuje stan miłości i pokoju.
Na wysokich rejestrach poziomu 500, świat, jaki widzimy, jest oświetlony przez wyśmienite piękno i doskonałość stworzenia. Wszystko zachodzi bez wysiłku dzięki synchroniczności, a świat wraz ze swoimi wszystkimi przejawami widziany jest jako wyraz Miłości i Boskości. Indywidualna wola wtapia się w wolę Boga. Można wyczuć moc Obecności, która ułatwia zachodzenie zjawisk przekraczających konwencjonalne oczekiwania wobec rzeczywistości, określanych przez zwykłego obserwatora jako „cuda”. Zjawiska te reprezentują moc pola energii, a nie jednostki.
Poczucie odpowiedzialności za innych posiada na tym poziomie inną jakość niż to, które występuje na niższych poziomach. Pojawia się pragnienie, by wykorzystywać swój stan świadomości dla dobra samego życia, a nie dla poszczególnych osób. Tej zdolności kochania wielu ludzi jednocześnie towarzyszy odkrycie, że im bardziej się kocha, tym bardziej jest się zdolnym do miłości.
 
Miłość 500 jest ochraniająca, współpracująca, podtrzymująca, obejmuje wszystko i jest łaskawa. Cechują ją ciepło, wdzięczność, docenianie, pokora, realizacja, wizja, czystość intencji i słodycz. Na poziomie Miłości kierujemy się sercem, jesteśmy hojni, wspierający, kochający, przebaczający i można na nas polegać.
Miłość jest sposobem bycia. Energią emanującą z nas, gdy uwolnimy to, co ją blokuje. To coś więcej niż emocja czy myśl – to stan istnienia. Miłość jest tym, czym się staliśmy, podążając ścieżką poddania.
Miłość to sposób bycia w świecie, który charakteryzuje postawa: „Jak mogę być ci pomocnym? Jak mogę cię wesprzeć? Pożyczę ci pieniądze, kiedy jesteś bez grosza. Mogę ci pomóc znaleźć pracę. Pocieszę cię, kiedy cierpisz z powodu straty w rodzinie”. Kiedy idziemy z miłością przez świat, wnosimy do niego więcej światła.
Miłość nie jest czymś intelektualnym i nie pochodzi z umysłu; ona emanuje z serca. Posiada zdolność do podnoszenia innych na duchu i dokonywania wielkich czynów dzięki czystości swoich pobudek. Na tym poziomie rozwoju zaczyna dominować zdolność do rozróżnienia esencji. Sedno sprawy staje się punktem skupienia. W miarę jak rozsądek zostaje ominięty, pojawia się umiejętność natychmiastowego poznania całości problemu oraz wielkie poszerzenie kontekstu.
Rozsądek zajmuje się szczegółami, miłość natomiast dotyczy całości. Zdolność ta, często przypisywana intuicji, jest umiejętnością błyskawicznego zrozumienia, bez uciekania się do sekwencyjnego przetwarzania symboli. To pozornie abstrakcyjne zjawisko jest w gruncie rzeczy całkiem konkretne i towarzyszy mu mierzalne uwolnienie endorfin w mózgu.
Zdolność do Miłości wzrasta w miarę jak rezygnuje się z ograniczającego pozycjonowania percepcyjnego, które cechuje narcystyczne ego. Ten proces wspiera i towarzyszy mu wzrost duchowej energii, która emanuje z Jaźni, w porównaniu z pożądaniem, pochodzącym z jaźni. Miłość wyłania się w konsekwencji wewnętrznego zestrojenia w zgodzie z zasadami i praktykami, a towarzyszy temu zwiększona ilość duchowej energii.
 
Rozsądek 400 to rozumienie zawiłości relacji oraz dokonywanie klarownych rozróżnień. Umysł na tym poziomie jest zdolny dokonywać błyskawicznych, właściwych wyborów. Jest to poziom nauki, medycyny i ogólnej, wysokiej zdolności do konceptualizacji i zrozumienia.
Wiedza i edukacja stają się tu kapitałem. Jest to poziom laureatów Nagrody Nobla, wielkich mówców, sędziów Sądu Najwyższego.
Słabe strony tego poziomu to brak jasnego rozpoznania różnicy pomiędzy symbolami a tym, co one reprezentują, oraz mieszanie świata obiektywnego z subiektywnym, co ogranicza zrozumienie przyczynowości.
Pomimo że poziom ten jest wysoce efektywny w świecie techniki, bywa główną blokadą w osiągnięciu wyższych poziomów świadomości. Przekraczanie poziomu Rozsądku jest stosunkowo rzadkie i… kluczowe.
Przejście z poziomu świadomości 400 na poziom 500 jest skokiem paradygmatowym z mentalnego królestwa liniowych symboli w nieliniową subiektywność. Umysł jest zadowolony dzięki nabywaniu wiedzy, jednak później odkrywa, że sam nie jest w stanie spowodować transformacji, która wymaga dalszego kroku, przetworzenia danych na wewnętrzną, empiryczną rzeczywistość.
To prawdziwa ulga, wyciszyć umysł i po prostu „być” z otoczeniem. Wynikiem tego jest spokój, zaczynają przeważać uznanie i opanowanie. Aby uświadomić sobie, że bieżące komentarze nie są potrzebne ani nawet dopuszczalne, wola daje umysłowi pozwolenie na bycie cicho. Gdy spokornieje i straci na wartości, podstawa próżności myślenia załamuje się, a zamiast niej odkrywa się radość płynącą z wewnętrznej ciszy, która stanowi właściwie dziewięćdziesiąt procent umysłu. Tylko jeden procent tak naprawdę zajmuje się paplaniną.
Dobrze zdyscyplinowany umysł powinien mówić tylko wówczas, gdy zostanie poproszony o wykonanie zadania. Niećwiczony umysł staje się niesfornym aktorem „na scenie” i utrapieniem.
 
Akceptacja 350 to poczucie troski, ciepła i własnej wartości. Poczucie przynależności, połączenia, pełni, kochania, rozumienia i bycia rozumianym. Świat postrzegany jest jako harmonijny, a każde odstępstwo od tego obrazu rozpoznajemy jako projekcję na świat własnych wewnętrznych konfliktów. Na tym poziomie mamy świadomość, że wszystkie negatywne uczucia są wyłącznie naszym własnym problemem, więc rozwiązania nie szuka się już dłużej na zewnątrz, lecz w sobie.
Cieszymy się doświadczaniem równowagi. Mamy uczucie, że wydarzenia płyną. Możemy służyć innym i nie odbierać tego jako samopoświęcenie. Towarzyszy nam poczucie: „Jestem w porządku”, „Ty jesteś w porządku” i „To jest w porządku”.
Czujemy się bezpiecznie, możemy pozwolić sobie na bycie delikatnym, łagodnym i naturalnym. Jest w tym radość, czujemy się „zestrojeni” i zrelaksowani. Czujemy, że bycie sobą jest w zupełności wystarczające.
W stanie Akceptacji możliwe jest wybaczenie sobie przeszłości oraz wybaczenie innym tego, co kiedyś zrobili, i uzdrowienie dawnych uraz. Możliwe staje się też dostrzeżenie, że przeszłe zdarzenia, o które mieliśmy żal, były ukrytym darem.
Akceptacja dotyczy zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego świata. Dzięki duchowej edukacji staje się jasne, że ego jest podatne na błędy percepcji z powodu swej wrodzonej struktury. Natomiast gotowość do rezygnacji z pozycjonowania umożliwia przekroczenie tych percepcyjnych zaburzeń. Dojrzałość Akceptacji zawiera zdolność do spokojnego uznania własnych i ludzkich ograniczeń, bez utraty poczucia własnej wartości, ponieważ sądy wartościujące straciły swoją wiarygodność i wydają się być teraz przede wszystkim arbitralnymi, prywatnymi wyborami. W ten sposób osobiste możliwości zostają zdetronizowane i przestają nami rządzić tylko przy pomocy wywierania emocjonalnej presji.
Czy akceptacja oznacza zatem, że nasze osobiste życie ma małą wartość, cenę czy znaczenie? Wręcz przeciwnie, dzięki pokorze traci ono fałszywą wartość i przyjmuje swoją prawdziwą moc i funkcję. Powoduje to zwiększenie duchowej energii i mocy, umożliwiając tym samym oddziaływanie na świat. Moralistyczne napomnienia wywołują dla przeciwwagi swoje przeciwieństwa, podczas gdy z uczciwości pokory płynie moc, wobec której nie ma opozycji.
 
Ochota 310 oznacza, że osoba przekroczyła już wewnętrzny opór wobec życia i czuje się zobowiązana do współuczestnictwa.
Na tym poziomie ludzie stają się naprawdę przyjaźni i automatycznie osiągają sukces w sferze społecznej i ekonomicznej. Pełnych entuzjamu nie nęka bezrobocie. Podejmą się każdej pracy, jeżeli zajdzie taka potrzeba, lub rozpoczną własną karierę w formie samozatrudnienia.
Na tym poziomie samoocena jest wysoka i wzmocniona przez pozytywny oddźwięk w formie uznania, doceniania czy nagrody ze strony społeczeństwa. Ochota charakteryzuje się współczuciem i reagowaniem na potrzeby innych.
Ludzie przepełnieni entuzjazmem są twórczy i mają swój wkład w rozwój społeczeństwa. Mają zdolność nie poddawania się przeciwnościom losu i czerpania z doświadczenia, stają się ludźmi samoregulującymi swoje życie. Uwolniwszy się od dumy, pragną spojrzeć na swoje wady i uczyć się od innych. Na poziomie Ochoty ludzie stają się świetnymi uczniami. Łatwo jest ich nauczać, są znaczącym źródłem mocy w społeczeństwie.
Ochota jest wesoła, pomocna i dobrowolna. Posiada nadwyżkę energii, która w innym przypadku zostałaby zmarnowana na opór, opóźnienia i skargi. Ochota napędza spełnianie potrzeb innych, dlatego też jej społeczne przejawy to dobroczynność i humanitaryzm oraz postawa „zwycięzca – zwycięzca”, w przeciwieństwie do niższych poziomów, postrzegających życie jako dychotomię „zwycięzca – przegrany”.
Ochota przyciąga dostatek oraz wspierające reakcje, nie w wyniku ich poszukiwania, ale w odpowiedzi na to, czym sama jest, ponieważ „podobne przyciąga podobne”. Wdzięczność jest konsekwencją postawy dawania z siebie, która powoduje jeszcze większe przyciąganie.
Poziom Ochoty jest efektywny życiowo, ponieważ nie hamuje go opór, a gdy połączy się go z oddaniem, jest zdolny przełamać wewnętrzne bariery zbioru przekonań z „nie mogę” na „mogę”.
Inne powiedzenia to „Zajmij się tym, pracuj nad tym i zdobądź to” lub „Gdy pojawiają się problemy, trzeba starać się bardziej” czy „Trzymaj pion, cokolwiek by się nie działo” i „Stwórz swoje własne możliwości”.
 
Neutralność 250 to wolność od popadania w skrajności, to początek wewnętrznego poczucia własnej mocy.
Ludzie, będący na poziomie Neutralności, mają poczucie, że niczego im nie brak. Znakiem rozpoznawczym tego jest pewność siebie i umiejętność życia w świecie. Jest to poziom bezpieczeństwa. Z ludźmi z poziomu Neutralności łatwo można się dogadać, przyjemnie jest przebywać w ich towarzystwie, ponieważ nie zajmuje ich konflikt, współzawodnictwo czy wina. Są spokojni i przede wszystkim wolni od zaburzeń emocjonalnych.
Poziom Neutralności umożliwia elastyczną, niewartościującą i realistyczną ocenę problemów. Bycie neutralnym oznacza bycie w stanie względnego braku przywiązania do rezultatów. Niepowodzenie w osiągnięciu czegoś nie jest tu już połączone z poczuciem porażki, strachu czy frustracji. Człowiek na tym poziomie może śmiało stwierdzić: „Cóż, jeśli nie dostanę tej pracy, znajdę inną”.
Postawa ta jest wolna od ferowania wyroków, wolna od potrzeby kontrolowania ludzkich zachowań. Ponieważ ludzie na poziomie Neutralności cenią sobie wolność, niełatwo ich również kontrolować.
Neutralność jest  spokojna, ceni sobie wyciszenie i opanowanie. Jest to również poziom, który jest pozbawiony żądań, presji czy narcystycznych potrzeb. Ogólny sposób postępowania związany z tym poziomem to bycie zainteresowanym, ale niezaangażowanym emocjonalnie.
Neutralność umożliwia uczestnictwo i radość życia, ponieważ staje się ono empirycznie czymś w rodzaju zabawy, a nie inwestycją o wysokim stopniu ryzyka. Jest to spójne z naukami Tao pod tym względem, że strumienia życia ani się nie szuka, ani nie stawia mu się oporu. Dzięki temu życie płynie bez wysiłku, a samo istnienie jest przyjemne, bezwarunkowe i spokojne, jak korek na morzu.
Podczas gdy Odwaga widzi wyzwania, Neutralność dostrzega raczej zasady i wskazówki, a nie żądania czy surowe reguły. W Neutralności zaakceptowanie lub odrzucenie jakiejś opcji jest w porządku, nie ma nic do udowodnienia, nic do zyskania i nic do stracenia.
 
Odwaga 200 to pozytywny stan, w którym czujemy, że jesteśmy pewni siebie, mamy umiejętności, kompetencje, zdolność do działania, czujemy się żywi, kochający i obdarowujący. Towarzyszy nam wtedy ogólna radość życia, dobry humor, jesteśmy aktywni, mamy wiarę w siebie i klarowność. Oznaką odwagi jest przekonanie i poczucie „potrafię”.
W tym stanie czujemy się ześrodkowani, zrównoważeni, elastyczni, szczęśliwi, niezależni i samowystarczalni. Możemy być pomysłowi, twórczy i otwarci. W odwadze jest mnóstwo energii, to stan działania, uwolnienia, bycia „gotowym do”, spontanicznym, prężnym, zaradnym i pogodnym. W tym stanie możemy bardzo efektywnie działać w świecie.
Świadomość na poziomie Odwagi bardzo pomaga w Technice Uwalniania. Kiedy jesteśmy na poziomie Odwagi, wiemy, że: „Mogę przyjrzeć się swoim uczuciom”; „Nie muszę już więcej obawiać się swoich uczuć”; „Poradzę sobie z nimi”, „Mogę wziąć za nie odpowiedzialność”; „Mogę nauczyć się je akceptować i uwolnić się od nich”; „Jestem gotów podjąć ryzyko, by odpuścić stare punkty widzenia i zbadać nowe perspektywy”; „Jestem chętny by być radosnym i dzielić się swoim doświadczeniem z innymi”; „Doświadczam siebie jako pełnego chęci i umiejętności”.
Zazwyczaj łatwo przeskoczyć na poziom Odwagi z dowolnego niższego poziomu emocji jedynie poprzez afirmowanie tego, że mamy odwagę przyjrzeć się swoim uczuciom i poradzić sobie z nimi. Sama chęć, by przyjrzeć się im i zacząć sobie z nimi radzić, zwiększa samoocenę.
Jeśli na przykład jest w nas lęk i nie chcemy przyjrzeć się mu, wówczas czujemy się umniejszeni i obniża się nasza samoocena. Jeśli jesteśmy gotowi spojrzeć na ten strach, zbadać go, uznać jego obecność i dostrzec, jaki hamujący wpływ wywiera na nasze życie, zacząć go uwalniać i jedocześnie odpuszczać, wówczas wzrasta nasza samoocena bez względu na to, czy lęk znika, czy nie.
Podczas przełomowych doświadczeń zaczynamy inaczej postrzegać swój strach i przestajemy się go wstydzić. Przestajemy pozwalać mu na obniżanie naszej prawdziwej wartości. Wzmacnia to w nas wewnętrzną moc i samoakceptację. W odpowiednim czasie ukryte lęki, do przezwyciężenia których potrzebna jest odwaga, słabną do tego stopnia, że przechodzimy na poziom Akceptacji.
 
Duma 175, w potocznym rozumieniu, jest często określana jako coś „dobrego”. Jednak jeśli przyjrzymy się jej dokładnie, zobaczymy, że w poczuciu dumy brak jest miłości – związku z tym zasadniczo jest destrukcyjna.
Duma może przyjąć formę przeceniania własnej wartości, negowania, odgrywania męczennika, pewności siebie, arogancji, samochwalstwa, nadęcia, wynoszenia się nad innych, zarozumialstwa, bycia „bardziej świętym od papieża”, próżności, egocentryzmu, nieprzejmowania się nikim, dystansowania się, kołtuństwa, snobizmu, uprzedzeń, bigoterii, świątobliwości, wzgardy, egoizmu, braku wybaczenia, zepsucia, sztywnej nieugiętości, protekcjonalności, osądzania, a w łagodniejszej formie – szufladkowania.
Intelektualna duma prowadzi do ignorancji, a duchowa pycha zawsze jest podstawową przeszkodą w duchowym rozwoju i dojrzewaniu. Pycha religijna, która jest utożsamiana z posiadaniem racji oraz „jedynej słusznej drogi”, jest główną przyczyną wszelkich wojen religijnych, rywalizacji i ponurych zjawisk, takich jak działalność Inkwizycji.
U większości mężczyzn w naszym społeczeństwie pycha, dotycząca programów uznawanych przez nasze społeczeństwo za męskie, blokuje emocjonalny i psychiczny rozwój wewnętrzny. Niektóre kobiety wstępują obecnie w szeregi szowinistycznych „feministek”, co jedynie pogłębia problem i wzmaga wojnę płci.
Wielu ludzi próbuje zastąpić poczucie własnej wartości pychą, jednak autentyczne poczucie wartości nie pojawi się, dopóki nie porzuci się tej pychy. To, co nadyma ego, nie przynosi wewnętrznej mocy. Przeciwnie, zwiększa podatność na zranienie i podnosi ogólny poziom lęku.
Gdy znajdujemy się na poziomie świadomości Dumy, nasza energia jest nieustannie wydatkowana na ciągłe zaabsorbowanie ochroną naszego stylu życia, pracy, sąsiedztwa, ubrań, rocznika i marki samochodu, rodu, kraju oraz poglądów politycznych i uczuć religijnych. Ma miejsce niestrudzone zajmowanie się własnym wyglądem i tym, co pomyślą inni, a więc nieustanna podatność na zranienie opinią innych ludzi.
Kiedy odpuścimy swoją dumę i pychę, zaczynamy czuć się bezpiecznie tacy jacy jesteśmy. Gdy nie jesteśmy już dłużej wzywani do stawania w obronie swego wizerunku, wówczas krytycyzm i ataki ze strony innych osób słabną, a w końcu całkowicie znikają. Odpuszczając potrzebę bycia ważnym czy udowadniania swojej racji, przestajemy prowokować innych do próby sił.
Złość ma wiele odcieni, od wściekłości po obrażanie się. Jej energię ma zemsta, znieważanie, oburzenie, furia, zazdrość, pamiętliwość, niechęć do kogoś, nienawiść, pogarda, irytacja, kłótliwość, wrogość, sarkazm, niecierpliwość, frustracja, krytycyzm, agresja, przemoc, wstręt, podłość, buntowanie się, gwałtowność, roztrząsanie, obrażanie, spieranie się, podżeganie, złość, dąsanie się i nieustępliwość. Wszystkie te odcienie złości są prezentowane w codziennych wiadomościach telewizyjnych.
Gniew może ujawnić się podczas stosowania Techniki Uwalniania. Złość na to, że mamy uwolnić cenione dotąd uczucia. Złość spowodowana lękiem przed stratą. Gniew na uczucia same w sobie, i na uczucia, których nie możemy od razu odpuścić.
Tylko nieliczne osoby potrafią przyjąć odpowiedzialność za swój gniew i po prostu stwierdzić: „Jestem wkurzony, ponieważ jest we mnie dużo gniewu.”
Złość ma w sobie dużo energii, dlatego też kiedy jesteśmy poirytowani lub wściekli, możemy czuć się doenergetyzowani. Jedną ze sztuczek, której uczą się ludzie, jest szybkie przejście z poziomu Apatii i Żalu w Złość, a następnie przeskoczenie z poziomu Złości na poziom Dumy i dalej na poziom Odwagi.
Możemy skorzystać z energii gniewu, by ruszyć do przodu i wyjść z sytuacji, która jest niesatysfakcjonująca. Możemy spożytkować tę energię, by stworzyć sobie nowe możliwości zawodowe lub znaleźć lepszą pracę, stworzyć komitet, poprawić warunki zatrudnienia, założyć związek czy cokolwiek innego, co przysłuży się naszym osobistym celom.
Takie same możliwości mamy w relacjach osobistych. Złość można spożytkować jako inspirację do poprawienia swoich umiejętności komunikacyjnych, zapisać się na kurs dotyczący relacji interpersonalnych lub zaangażować się w inny program samodoskonalenia. Złość może zainspirować do ponownego poświęcenia, zmobilizowania się do efektywniejszych starań i w efekcie do lepszego wykonywania pracy. W ten sposób dana sytuacja może spowodować nasze ponowne zaangażowanie. Zainspirować nas do wejrzenia w siebie i porzucenia wszystkich negatywnych uczuć poprzez akceptację. Zamiast wściekać się z ich powodu, możemy je zaakceptować.
 
Pożądanie 125 to afekt o szerokim zakresie – od łagodnej chęci po obsesyjne, nieprzeparte pragnienie czegoś lub kogoś. „Nic mnie nie zaspokaja”. „Nigdy dość”, „Muszę to mieć!”.
Wyraża się również jako: chciwość, obsesja, niedosyt, zawiść, zazdrość, przywiązanie, gromadzenie, bezwzględność, mania, furia, robienie czegoś do przesady, nadmierna ambicja, egoizm, pożądanie, zaborczość, kontrola, gloryfikowanie, nienasycenie oraz zachłanność.
Podstawą pożądania jest popęd. Gdy znajdujemy się pod wpływem żądzy, przestajemy być wolni. Ona przejmuje nad nami kontrolę, prowadzi nas, zniewala nas i wodzi za nos. Zasadniczą kwestią dotyczącą wolności jest ustalenie, czy świadomie dokonaliśmy wyboru, by zaspokoić dane pragnienie, czy może ślepo podążamy za nieuświadomionymi programami i jakimiś swoimi przekonaniami.
Umysł sądzi, że pożądanie i potrzeby są motywacją konieczną do osiągania celów. To przekonanie bierze się ze starego, ewolucyjnego i zwierzęcego systemu pożądania nagrody. Powyżej poziomu świadomości 200 cele osiąga się nie dzięki potrzebom, ale dzięki naszym decyzjom, zaangażowaniu oraz wyborom, które są aktami woli. Cele stają się wówczas inspiracją, co powoduje zestrojenie z pojawiającymi się priorytetami, jak ma to miejsce w pracy duchowej, wykonywanej z oddaniem i bez oporu.
Niemożliwe staje się możliwe, gdy tylko całkowicie się poddamy i odpuścimy żądzę. Dzieje się tak, ponieważ chcenie blokuje otrzymanie tego, czego chcemy, i wywołuje strach, że tego nie dostaniemy.
Gdy mamy więcej wewnętrznej swobody, wówczas to, co wybieramy, manifestuje się w naszym życiu bez wysiłku. Odpuszczamy afektywne chcenie i po prostu wybieramy cel, wyobrażając go sobie z miłością i pozwalając mu się zamanifestować, ponieważ wiemy, że to, co wybraliśmy, już do nas przynależy. Dlaczego to już jest nasze?
Na niższym poziomie świadomości wszechświat postrzegany jest jako negatywny i odmawiający, drażniący i nam niechętny. Na wyższym poziomie świadomości to się zmienia. Doświadczamy wówczas, że świat jest niczym obdarowujący, kochający rodzic, który bezwarunkowo aprobuje nasze zamiary i chce, byśmy mieli wszystko, czego chcemy, więc udostępnia nam to na zawołanie. Stwarza to inny kontekst.
 
Strach 100 ma różne oblicza. Każdemu zdarzyło się czuć nieuchwytny lęk i panikę. Wiemy, jak to jest być sparaliżowanym przez strach i w napięciu oczekiwać najgorszego. Zmartwienia są przewlekłymi lękami, a w krańcowych przypadkach przeradzają się w paranoję.
Przy niezbyt silnym lęku czujemy jedynie niepokój. Jeśli jest bardziej uporczywy, stajemy się zalęknieni, ostrożni, zablokowani, napięci, wycofani, milczący, przesądni, defensywni, nieufni, przerażeni, niepewni, pełni obaw, podejrzliwi, strachliwi, uwięzieni, winni czy stremowani.
Można bać się bólu i cierpienia, czuć lęk przed życiem, przed miłością, przed bliskością, przed odrzuceniem, porażką, przed Bogiem, przed piekłem, potępieniem, biedą, przed kpinami i krytyką, można bać się uwięzienia, niedołęstwa, lękać się niebezpieczeństwa, odczuwać strach przed dezaprobatą, przed nudą, przed odpowiedzialnością, przed podejmowaniem decyzji, można czuć lęk przed autorytetem, przed karą, lęk przed zmianą, przed utratą bezpieczeństwa, przed przemocą, przed utratą kontroli, można bać się własnych uczuć, czuć lęk przed manipulacją, przed zdemaskowaniem, mieć lęk wysokości, lęk przed seksem, przed samotnością i byciem odpowiedzialnym za siebie i w końcu lęk przed lękiem samym w sobie.
Gdy odpuścimy lęk, często odkryjemy, że pod nim ukrywa się złość na przedmiot samego lęku.
Podczas przyglądania się swoim lękom przed nieznanym, które w rzeczywistości są jedynie lękami przed tym, co skrywa się w głębi nieświadomości, bardzo przydaje się poczucie humoru. Gdy cień raz zostanie dostrzeżony i uznany – traci swą moc. W rzeczywistości jedynie lęk przed myślami i popędami sprawia, że nabierają one mocy.
Kiedy oswoimy się ze swoim cieniem, nie musimy już dłużej projektować własnych lęków na świat zewnętrzny i zaczynają one bardzo szybko się rozpraszać.
Żal to poczucie, że sprawy są zbyt trudne, nigdy nie zdołamy im sprostać, że jesteśmy niekochani i nie zasługujemy na miłość. Towarzyszy temu myśl: „Zmarnowałem wszystkie te lata”. To poczucie straty i smutek. Samotność. Przeświadczenie „gdyby tylko…”.
Smutek. Ubolewanie. Poczucie bycia opuszczonym, cierpienie, bezsilność i brak nadziei. Nostalgia. Melancholia. Depresja. Tęsknota. Coś straciliśmy bezpowrotnie. Złamane serce. Udręczenie. Rozczarowanie. Pesymizm.
To poczucie: „Nigdy przez to nie przejdę. To jest zbyt trudne. Starałem się, ale nic nie działa”. Poczucie, że się jest wystawionym na ból i cierpienie. Mamy wtedy ogromną potrzebę pomocy z zewnątrz, sami nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić, czujemy, że tylko ktoś inny mógłby nam pomóc.
Większość z nas ma w sobie wiele stłumionego żalu i smutku. Szczególnie mężczyźni mają skłonność do ukrywania tych uczuć, ponieważ panuje pogląd, że dorosły mężczyzna nie powinien płakać.
Przewlekły żal, którego doświadczamy z powodu jakiejś straty, jest spowodowany oporem przed akceptacją swojego stanu emocjonalnego i oporem przed pozwoleniem, by żal się skończył.
Żal wyczerpuje się z czasem. Uświadomienie sobie, że to fakt, daje odwagę i gotowość, by się z nim skonfrontować. Jeśli nie będziemy się opierać i całkowicie się mu poddamy, wyczerpie się w ciągu 10–20 minut, następnie na jakiś czas zniknie. Jeśli za każdym razem, kiedy ponownie będzie się pojawiał, poddamy się mu znów, wyczerpie się w końcu zupełnie. Po prostu pozwalamy sobie w pełni go doznawać. Musimy jedynie przez 10–20 minut znieść to wszechogarniające uczucie, to wszystko, czego potrzeba, by samoistnie i nagle w końcu zniknęło. Jeśli będziemy się mu opierać, wtedy będzie trwał i trwał.
Konfrontując się z żalem i smutkiem, często w pierwszej kolejności musimy uznać i uwolnić wstyd i zażenowanie, z powodu tego, że je czujemy. Musimy porzucić strach przed samym smutkiem i przed tym, że on nas pochłonie i całkowicie przytłoczy. Pomocne jest zdać sobie sprawę, że odpuszczenie oporu pozwala szybko przez to przejść.
 
Apatia (50) opiera się na przekonaniu „nie mogę”, wskazuje ona na niedostatek energii życiowej.
To poczucie, że nie możemy zrobić nic, by poprawić swoją sytuację i że nikt nie może nam pomóc. To stan beznadziei i bezsilności. Związany jest z myślami: „Kogo to obchodzi?”, „To nie ma sensu”, „To nużące”, „Po co w ogóle zawracać sobie głowę”, „I tak nie osiągnę celu”. Postawę tę reprezentuje osowiały Kłapouchy, postać z Kubusia Puchatka, który często powtarza: „No cóż, tak czy owak nie wyjdzie z tego nic dobrego”.
Zniechęcenie, porażka, niewykonalne, za trudne… osamotniony, zrezygnowany, odizolowany, zrażający do siebie innych, zamknięty w sobie, odcinający się, opuszczony, załamany, wyczerpany, niespełniony, pesymistyczny, niedbały, pozbawiony poczucia humoru, pozbawiony znaczenia, niedorzeczny, bezcelowy, bezsilny, ponoszący porażkę, zbyt zmęczony, zrozpaczony, zagubiony, lekceważący, widzący wszystko w czarnych barwach… za późno, za stary, za młody, bez życia… negatywny, beznadziejny, bezużyteczny, stracony, bezsensowny, posępny, zobojętniały.
Od strony biologicznej apatia jest wołaniem o pomoc, jednak towarzyszy jej jednocześnie poczucie, że żadna pomoc nie jest możliwa.
Apatia w stosunku do samej Techniki Uwalniania może pojawić się pod postacią oporu. Ten z kolei może przyjąć formę postaw i myśli takich jak: „To i tak nie zadziała”, „Co za różnica?”, „Jeszcze nie jestem na to gotowy”, „Nic nie czuję”, „Jestem zbyt zajęty”, „Mam już dość odpuszczania”, „To dla mnie zbyt przytłaczające”, „Zapomniałem o tym”, „Za bardzo chce mi się spać”.
Aby wyjść z apatii, musimy przypomnieć sobie intencję wejścia wyżej, bycia wolnym, bardziej skutecznym i szczęśliwszym, a następnie odpuścić opór przed techniką samą w sobie.
Kolejny sposób wychodzenia z apatii polega na przyjrzeniu się, co dzięki niej zyskujemy. Może apatia to pretekst, który pozwala nam przed samym sobą zachować twarz i ukryć fakt, że czegoś się boimy.
Ponieważ w rzeczywistości jesteśmy istotami zdolnymi do poradzenia sobie z wieloma rzeczami, większość naszego „nie mogę” oznacza tak naprawdę „nie chcę”. Za stwierdzeniami „nie mogę” lub „nie chcę” najczęściej stoi lęk. Jeśli przyjrzymy się, co naprawdę skrywa się za tym lękiem, w tej samej chwili przesuniemy się w górę skali – z Apatii na Strach.
 
Wina 30 wywołuje Złość. Wiele osób walczy z poczuciem winy przez całe życie, podczas gdy inni wypierając je, desperacko, próbują od niego uciec.
W tym polu energii osoby chcą wymierzać karę i ponosić karę. Prowadzi to do samoodrzucenia, masochizmu, wyrzutów sumienia, samosabotażu i „czucia się źle”. U takich osób często występują skłonności samobójcze, skłonność do wypadków i projektowanie na „złych” innych nienawiści do samego siebie. Towarzyszy mu przekonanie: „To wszystko moja wina”.
Wina jest nieprzyjemna, ponieważ kojarzy się z utratą miłości i dezaprobatą zinternalizowanych postaci rodzicielskich, jak również z zanikiem poczucia własnej wartości. Często jest używana jako narzędzie do kontrolowania innych („podżegacze winy”).
Obwinianie to obszerne zagadnienie: dzięki niemu możemy być niewinni, czerpać satysfakcję z użalania się nad sobą, być cierpiętnikiem i ofiarą, dzięki czemu inni obdarzają nas współczuciem. Największą korzyścią, którą czerpiemy z obwiniania, jest prawdopodobnie utwierdzanie się, że to my jesteśmy niewinną ofiarą, a druga strona jest zła. Pierwszym krokiem przy wychodzeniu z obwiniania jest uświadomienie sobie, że sami je wybieramy. Inne osoby, które doświadczały podobnych okoliczności, mogły poradzić sobie z taką sytuacją w zupełnie inny sposób – wybaczając i zapominając.
Aby przezwyciężyć obwinianie, należy przyjrzeć się utajonej satysfakcji i przyjemności, jaką czerpiemy z użalania się nad sobą, obrażania się, gniewu i usprawiedliwiania się i następnie powinniśmy zacząć uwalniać wszystkie te drobne korzyści. Ten krok sprawi, że przestaniemy być ofiarą swoich uczuć i staniemy się tym, który je wybiera.
Jeśli tylko uznamy swoje stany emocjonalne, zaczniemy je obserwować i rozkładać na części składowe, a każdą z nich uwalniać, wówczas wyćwiczymy się w dokonywaniu wyboru.
Poczucie winy można przekroczyć, gdy się je zharmonizuje i zrównoważy z odpowiedzialnością oraz sumienną, wewnętrzną moralnością. Podobnie można je zaakceptować – nadając mu się kontekst zjawiska chroniącego i zabezpieczającego oraz mechanizmu służącego nauce.
 
Wstyd 20 ma destrukcyjny wpływ na zdrowie emocjonalne i psychiczne i – jako skutek niskiej samooceny – przyczynia się do powstawania chorób psychicznych.
Osoba na tym poziomie świadomości jest wylękniona, wycofana i zamknięta w sobie. Wstydzi się i obawia „utraty twarzy”, kompromitacji oraz stania się osobą niepożądaną, ma skłonności do urojeń i paranoi.
Wczesne doświadczenia życiowe, takie jak bycie zaniedbywanym fizycznie, emocjonalnie, lub seksualnie wykorzystywanym, prowadzą do wstydu i wypaczają osobowość na resztę życia, o ile problemy te nie zostaną kiedyś rozwiązane. Osobowość opartą na wstydzie cechuje nieśmiałość, wycofanie, introwertyzm oraz pomniejszanie własnej wartości.
Wstyd, powodując rozpad osobowości, stwarza podatność na inne negatywne emocje, tym samym prowadzi do złości i poczucia winy.
Niektórzy rekompensują wstyd perfekcjonizmem i surowością. Stają się nieprzejednani oraz nietolerancyjni, przerzucając swój nieuświadomiony wstyd na innych i uważając się za uprawnionych do atakowania i wymierzania im sprawiedliwości.
Poziom Wstydu jest niebezpiecznie bliski śmierci, która może zostać świadomie wybrana jako samobójstwo. Może się też przejawiać bardziej subtelnie i dokonać się poprzez zaniechanie kroków prowadzących do przedłużenia życia. Takim przykładem jest śmierć na skutek wypadku, którego można było uniknąć.
Wstyd jest także odzwierciedleniem nienawiści do samego siebie, która, gdy zwrócona na zewnątrz, może się objawić jako wysoka, wręcz mordercza agresja. Czasami może wynikać z nadużywania swoich wpływów i duchowego czy religijnego statusu, co widać w porażkach upadłych guru, niegdyś cieszących się światowym uznaniem i ogromnym bogactwem.
 

Według Dr Davida Hawkinsa

 

 

drabina emocjonalna