Kalendarium

 

zachód słońca
 
Rozmowa z Ewą Szymczak – Issą Tifaret - artystką i twórczynią klasy mistrzowskiej nowego przekazu odkrywania świadomości poprzez sztukę... O rozwoju zawodowym, wyborach życiowych i podróżach...

 

Pyta Justyna Poluta

Ożywczy Duch Tworzenia

 

 

1. Jak rozumiana jest kariera według mądrości, które praktykujesz i wdrażasz?

 

Słowo kariera z założenia już nie bardzo przystaje do ścieżki, którą idę, ponieważ w moim odczuciu wywodzi się ono z pewnych systemowych struktur, które w sposób uregulowany mają utrzymać świadomość w dążeniu, osiąganiu, zdobywaniu i pewnej dominującej kontroli nad swoją drogą życia. Z drugiej strony kobieca intuicyjna (przy czym mają ją również mężczyźni) jakość odczuwania i odbierania impulsu serca i wszechświata staje się w takiej perspektywie mniej dostępna. Tymczasem właśnie w tej intuicyjnej zdolności postrzegania rodzi się cała nasza kreatywność. To właśnie ta intuicyjna zdolność do odczuwania sercem swojego Tu i Teraz budzi wszelką twóczość. Praktyka obecności w tym stała się drogą mojego życia. Toteż naturalnie w mojej ekspresji życia, również tej tzn.„zawodowej lub profesjonalnej” aspekt intuicji jest spójny i nierozdzielny. Jednym z narzędzi jakich używam jest malarstwo intuicyjne i praca z kolorami, które budzą świadomość; a także uzdrawianie poporzez moc dotyku kwantowego i światła. W taki sposób to czym się z ludźmi dzielę, przestaję być pracą, a staje się pasją i drogą do samopoznania.

 

Indie

 

  1. Dlaczego właśnie takie rozumienie tego procesu służy ludziom?

 

Życie bez odczuwania z zamkniętym sercem zawsze jest pełne ciężaru i wysiłku. Często też, po jakimś czasie zostaje skonfrontowane chorobą i głębokim poczuciem separacji – wypaleniem zawodowym. Ścieżka, która mnie interesuje jest spójna z życiem i z osobistym potencjałem człowieka, w łączności z jego wewnętrzną istotą: tj. dostępem do pewnej głębszej wizji siebie i własnego miejsca w świecie. Kiedy człowiek zaczyna realnie kształtować życie z perspektywy otwartego na siebie samego serca, zmieniają się jego założenia, a w konsekwencji zmienia się całkowicie efekt, jaki mógłby założyć tylko z perspektywy samego umysłu. Również dlatego, że w tymże umyśle znajduje się oprogramowanie mnóstwa innych danych: edukacji, którą przeszliśmy, środowiska, które nas ukształtowało, otoczenia i ludzi. Czyli pewnego systemu wartości, który nam wpojono, a który niekoniecznie jest spójny z tym co wewnętrznie czujemy, dlatego często aby wpasować się w taki wyuczony zewnętrzny kanon, jesteśmy zmuszeni, wyłączyć intuicyjne czucie, uruchamiamy wtedy mechanizm przetrwania w tym co nam znane. Natomiast kiedy jesteśmy w kontakcie z tym co wewnętrzne, pojawia się to co nieznane, otwiera się potencjał na tworzenie tego co nowe, a nawet nieoczekiwane, a co jest odpowiedzią na wewnętrzny głos życia naszej istoty, urzeczywistnienia siebie z poziomu głębiej ukrytych potencjałów, tego co wcześniej mogło być nieprzewidziane tylko umysłem, ale co budzi w nas prawdziwe uczucie inspiracji, cudowną bryzę w skrzydłach, życie, a także rodzi się w nas poczucie sensu. Moje spotkania w ludźmi, pozwalają na otwieranie tej wewnętrznej mocy rozwijania osobistego potencjału. Poddanie się refleksji czy aby na pewno żyje swoim czy niejako „nabytym, wyuczonym” poprzez system przekonań życiem.

 

budda

 

  1. Myślisz, że warto dokonać zmiany w powszechnym traktowaniu rozwoju zawodowego?

 

 

W moim odczuciu cały system edukacji należałoby przewartościować, ale to możliwe będzie tylko wtedy, kiedy w ludziach obudzi się pragnienie życia, kiedy wrócą do źródła, kiedy zmiana będzie naturalnym przejawem nowej świadomości. Już teraz pojawiają się te nowe możliwości w rozwoju i edukacji, jednak często kiedy zostają osadzane w starym systemie myślowym, ich ożywczy duch zostaje szybko osłabiony. Ja jednak ufam, że zmierzamy do zmiany oraz pełnego przewartościowania rozumienia tego kim jesteśmy oraz jaki jest nasz potencjał.

 

Indie

 

  1. Opowiedz, proszę, jak wyglądają Wasze wyjazdy do Indii i w jaki sposób zmieniają one percepcję.

 

Moje podróże do Indii, to właśnie przykład takiego wyniku połączenia z wewnętrzną istotą. Nigdy sama z poziomu 'tylko umysłu' nie zaplanowałbym podróży do Indii, ponieważ ten kraj wydawał mi się odległy od prawdziwego poszukiwania, którym byłam zawsze zainteresowana. Widziałam Guru, za którymi podążają uzależniający się od jego mocy ludzie, dostrzegałam pewną wartość w dedykacji tych spotkań, jednak nie odpowiadały one na kluczowe we mnie pragnienie wolności, które determinowało mofe wszelkie wówczas poszukiwania. Na tych ścieżkach brakowało mi z artystycznego punktu widzenia, bo jednak jestem również artystką, procesu indywiduacji. Byli oczywiście Guru, którzy przeszli ten proces indywiduacji do jedności ze wszystkim, ale oni zwykle zaszywali się gdzieś daleko, i nie byli specjalnie dostępni. Tak to wtedy widziałam i krótko mówiąc nie czułam wówczas abym miała jechać do Indii – dzisiaj uśmiecham się, bo wiem, wszyscy mamy różne wyobrażenia i koncepcje, które często ni jak mają się do rzeczywistości, bo rzeczywistość, jak sama nazwa wskazuje jest widzeniem rzeczy, pryzmatem widzenia. Ostatecznie zawsze spotykamy siebie. Jeśli wychodzimy z „tylko konceptu” obraz staje się zawężony. Jeśli czujemy coś nowego zaczyna się otwierać, nowa jakość przejawiać, aż puścimy wszystkie te pryzmaty w czystej esencji istnienia obecności i dojdziemy do siebie w wymiarze nieuwarunkowanym.

 

 

Ponadto przed przyjazdem do Indii powstrzymywały mnie różne obrazki utrwalonych wyobrażeń

które nie sprzyjały wcale rozwijaniu pragnienia przyjazdu do Indii (symbioza życia ludności ze szczurami na przykład, widziałam zdjecia na których ludzie dokarmiali mlekiem w swoich domostwach szczury, albo wyobrażenia uciemiężonej sytuacji kobiet. Dodam żadnych z tych rzeczy osobiście nie doświadczyłam podczas swoich późniejszych pobytów.

 

Kiedy zaproponowano mi poprowadzenie tutaj warsztatów byłam już chyba gotowa i natychmiast

 

zobaczyłam potencjał nowego doświadczenia, dokonania przekazu wedyjskiego w żywej kolebce tych nauk. Ponieważ miałam rzyjaciół z Europy standardy życiowe do przeprowadzenia zajęć tutaj zaproponowano mi europejskie, a zatem miałam łągodne lądowanie i tak przyjazd tutaj to była miłość do Indii niemal od pierwszego wejrzenia. Może zdawać się to pewnym cliche, ale naprawdę dosyć szybko zobaczyłam, że ludzie przyjeżdżający tutaj z Europy łatwiej odpuszczają własne lub nabyte przekonania, o tym „kim jesteśmy” z czym się utożsamiamy, co wydaję się takie prawdziwe na co dzień, a kiedy nieco się zdystansujemy, zmienia się widzenie nas samych. Zauważam, że tutaj ludzie są więcej w stanie uwolnić bagażu, który powstrzymuje ich przed doświadczeniem pewnej lekkości i radości życiowej. Młodnieją. Wracają do swojego naturalnego stanu i to wcale nie dlatego, że wszyscy tutaj medytują i jest sprzyjająca do tego cisza (czasem wręcz przeciwnie, Indie to kraj celebracji i różnych festiwali bywa niekiedy dosyć głośno, choć oczywiście my zadbaliśmy o odosobnione miejsce na swoje warsztaty), ale dlatego, że połączenie z naturą jest bliżej, a także ten starożytny duch kultury, którym kwantowo oddychasz, a ten oddech wibruje w każdej twojej komórce iprzypomina Ci o twoim duchowym, ale i też ziemskim dziedzictwie. Znajdując się w innym paradygmacie umysł sam odkleja się od napięć swojego systemowego europejskiego życia, dzięki czemu zaczynasz odczuwać nowy rodzaj wolności i swobody, który jeśli dobrze pokierowany może otworzyć Twój nowy życiowy potencjał niemal bez żadnego wysiłku z Twojej strony. Dzieje się to naturalnie. To tego stopnia, że bywało, osoby, które przyjeżdżały na moje wydarzenia tylko towarzysko, nie wchodziły w doświadczenie samego warsztatu, a tylko cieszyły się oceanem, zabiegami ajurwedysjkimi itd. samoistnie pod wpływem pola, świadomości serca, które wytwarzamy doznały w sobie przemiany.

 

Indie

 

Od zeszłego roku prowadzę też zajecia na Bali, podobnie otwierający duch żyje tutaj. Od marca do końca maja albo i czerwca, a potem w październiku prowadzę zajęcia na okwieconej wyspie. W Indiach spotykamy się zimą na przełomie roku od listopada do marca.

 

 

 

  1. Sądzisz, że nasz rozwój zawodowy nierozerwalnie łączy się z życiem?

 

Jeśli pomyślimy ile czasu dedyckujemy w zyciu naszej pracy, że ludzie spędzają 8 godzin „dziennie w pracy” to już jest początek dla uświadomienia, że to co tam robią, przez 8 godzin dziennie kształtuje ich doświadcznie siebie i doświadczenie życia. Mogę się zastanowić jaka towarzyszy mi motywacja, czemu poświęcam swoją uwagę i energię, jakich uczuć i myśli doświadczam, na ile jest to twórcze, na ile odtwórcze. Kim jestem w tej przestrzeni czasu ośmiu godzin dziennie? To może być bardzo znacząca refleksja...

 

 

Dziękuję za rozmowę cdn.